poniedziałek, 14 lipca 2014

Są takie dni, które utwierdzają mnie w tym, że jesteśmy szczęściarzami. Lena jest zdrowym, szczęśliwym maluchem. Mamy gdzie mieszkać i żyjemy na jakimś względnym poziomie ;) Mamy przyjaciół i znajomych, w razie potrzeby zawsze możemy zadzwonić. Nasze dziecko ma grono kolegów i koleżanek ( więcej kolegów ), z którymi spotyka się od czasu do czasu i liczę na to, że będą ze sobą dorastać. Liczę na to, że kiedyś połączy ich jakaś więź, może przyjaźń? ;)
Możemy pozwolić sobie na to by wyjść na spacer, rozłożyć w parku koc i podziwiać jak maluchy się bawią. Jaką frajdę sprawia im strącanie listków z krzaków. Jak przepychają się między sobą lub walczą o zabawkę.
Człowiek siedzi i myśli "chwilo trwaj".






















Zdjęcia autorstwa Joanny, z którą znam się z czasów dzieciństwa. Jak widać znajomości dzieciaków z osiedla mają szanse przetrwać nawet lata. Ten przesłodki blondasek na zdjęciach to jej synek Antoś.
Za cudowny wieczór w parku bardzo dziękujemy i liczymy na częstsze spotkania ;)

Pozdrawiamy

niedziela, 13 lipca 2014

Tego wpisu miało nie być. Bo po co mi to. Bo przecież nie do tego dążę. Nie zależy mi na rosnących słupkach popularności, po prostu to dla mnie bez sensu. Nawet jeśli kiedyś mi to przez myśl przeszło to tfu tfu odwołuje. Pisałam zawsze i piszę bo lubię. Bo chce mieć miejsce gdzie dam upust swoim emocjom, gdzie pokażę wam moją piękna córkę ( tak jest piękna i to nie tylko dla mnie, sądzicie inaczej? szczerze nie bardzo mnie to interesuje ). Do czego zmierzam tym wpisem? Do tego, że jak wiecie organizuję spotkanie mam blogerek w praktycznie samym centrum naszego pięknego kraju. Po co się za to wzięłam? Bo blogerki to na prawdę fajne babki, wiem bo w Płocku takie poznałam. Nie brałam się za organizację dla gwiazdorzenia, chciałam po prostu znów móc spotkać fajnych ludzi. Nie ukrywajmy, że tak bez organizacji to żadna nie rzuci swojego codziennego życia i nie pojedzie 300 czy więcej km po to by się napić kawki. Staram się jak mogę, sponsorów organizuję, miejsce znalazłam fajne i co? I dupa. Chętnych nie wiele. O wiele spraw piszę, dosłownie proszę. Są blogerki, które moją prace szanują, które podają mi niezbędne dla sponsorów informacje w chwili gdy o nie proszę. Niestety są osoby, które zgłaszają chęć udziału i słuch dalej po nich ginie, a miliony wysłanych wiadomości po prostu nie docierają. Może jestem za miękka, ale daje szanse i przedłużam daty, ale moja cierpliwość też ma granice.
Nie pojmuje jednego fenomenu, na inne spotkania lista zgłoszeń zapełnia się pierwszego dnia, a lista rezerwowych ma 50 pozycji. U nas takiej sytuacji nie ma. Na chwilę obecną najprawdopodobniej będzie brakowało jednej osoby. Lista rezerwowych się skończyła, a ja wciąż się łudzę, że będzie dobrze. Nie ukrywam, że po prostu jest mi przykro, że moją praca idzie na marne, bo jestem po prostu pionkiem w blogosferze, który nie ma siły przebicia. 

W tym miejscu chciałabym zaproponować, że jeśli jest osoba chętna na spotkanie w Bełchatowie 2 sierpnia to proszę pisać na spotkanieblogerek@onet.pl

Pozdrawiam

piątek, 11 lipca 2014

Są różne typy dzieci. Zaczynając od tych, dla których jedzenie jest karą po te, którym się buzia nie zamyka.
U nas sprawa jest prosta - Lena je dużo, lubi przegryzki typu paluszki czy jakiś owoc. Na razie nie wybrzydza, zjada wszystko ładnie.
Jednak wcale nie przyszło nam to tak łatwo. Pierwsze łyżeczki lądowały na śliniaku, a słoiczki w koszu. Bardzo długo przekonywałam ją do zjedzenia czegokolwiek. Gdy nadszedł czas furorę zrobił suchy chleb, to była ulubiona kolacja. Bezzębny malec bez problemu jest w stanie go sobie rozmoczyć by zjeść. Tak samo jest w przypadku chrupek kukurydzianych, które przez jakiś czas jadła chętnie, teraz już nie robią takiej furory.
Najważniejsze w naszym domu stały się pory posiłków i to, że jemy wszyscy razem. Gdy Lena prześpi obiad, swoją porcję zjada niechętnie. Mimo to staram się jej jedzenia nie wmuszać. Jeśli zgłodnieje to na swój sposób potrafi nas już o tym poinformować.
Przyszedł w naszym domu czas na to, że Lena zainteresowała się naszym talerzem, wtedy postanowiłam zmienić naszą kuchnię tak by spokojnie mogła zjadać nasze posiłki. Domowa zupka po prostu nie przyprawiona nie zrobi dziecku krzywdy. Jeśli ktoś z domowników nie lubi takiej - nic trudnego doprawić sobie bez pośrednio na talerzu. Na chwilę obecną słoiki w naszym domu już nie mają prawa bytu z prostej przyczyny - już jej nie smakują. Nie chce, nie wmuszam. Gdy jemy coś czego ona nie może kombinuję na szybko np. jajecznicę.
Uwielbia owoce i zajada się nimi ze smakiem. Nie trzymam i nie trzymałam się od początku rygorystycznie schematu żywienia niemowląt. Wszystko z umiarem, ale nie popadajmy w paranoję.
Wszystkie posiłki, które da się zjeść rączkami lądują u Leny na blacie krzesełka i radzi sobie sama. Nie mam problemu z tym, że się ubrudzi, wymaże, czy zrzuci na podłogę - posprząta się/wypierze/wykąpie.

Odnoszę wrażenie, że w dużej mierze problem z jedzeniem dzieci tkwi w rodzicach. Jedzenie nie jest przyjemnością, a przykrym obowiązkiem nakarmienia dziecka o byle jakiej porze. Zbyt długie podawanie papek, strach przed zakrztuszeniem, to wszystko powoduje, że dziecko nie radzi sobie z kawałkiem chlebka, a roczny maluch je miksowane papki.
Nie bójmy się podawać naszym dzieciom różnych tekstur i gęstości. Zaufajmy im. Bezzębne maluchy są na prawdę zdolne bardzo dużo 'przemielić'. Nie róbmy paniki przy pierwszym zachłyśnięciu, metodą prób i błędów dziecko nauczy się jeść.

Pamiętajmy o tym, że jedzenie dzieciom powinno kojarzyć się z przyjemnością i wspólną rodzinną czynnością, a nie przykrym obowiązkiem z mamą wpychającą łyżeczkę na siłę do buzi.

Pozdrawiam

środa, 9 lipca 2014

Kombinezon, rampers czy opalacz, ile nazw tyle opcji. Dla mnie to najwygodniejsza opcja dla dziecka na lato. Obecnie w szafie mamy kilka opcji, od tych lekkich jak mgiełka po te ciut grubsze. Nie krępuje ruchów, wygodne do ubrania i rozebrania, większość ma rozpięcie w kroczu by móc szybko zmienić pampersa ( osobiście mamy jedne bez ale to również nie duży problem, strój na ramiączkach łatwo ściągnąć ). Znika problem doboru bluzeczek, spodenek, sukieneczek, mamy zarazem całkowity jeden wygodny strój. Dla mnie bomba.
Zdjęcia do dzisiejszego wpisu powstały w pięknym ogrodzie dworu w Słupi, opodal Bełchatowa. Kto był tam kilka lat wstecz będzie nie dowierzał tak jak ja co ludzie potrafią zrobić z ruiny. Żałuję, że nie miałam ze sobą lepszego sprzętu prócz mojego kompaktu, ale obiecuję, że gdy wreszcie kupię lepszy to tam wrócimy. Komary atakowały nas strasznie i zbierało się na burze więc zdjęcia na szybko. Za zgodę na fotografowanie bardzo dziękujemy właścicielowi obiektu.
Osoby zainteresowane miejscem zapraszam TU lub TU.













 Kombinezon - Baby club
Sandały - Sunway
Opaska - Studio Metka

Szczerze wam powiem, że zakochałam się w tych wnętrzach i cudownym ogrodzie, w którym jest letnia sala, oraz miejsce na grilla. Mam nadzieję, że kiedyś wrócimy tam zjeść i sprawdzić czy warto. Gdybym nie była po ślubie to właśnie w ich ogrodach chciałabym mieć przyjęcie więc przyszłym parom młodym w 100% polecamy to miejsce na klimatyczne przyjęcie w ogrodzie przy rzeczce.

Pozdrawiamy

poniedziałek, 7 lipca 2014

Za nami pierwszy Leny wypad nad wodę. Gdy w niedziele rano padła propozycja wyjazdu nad wodę nie zastanawialiśmy się długo. Spakowaliśmy co potrzebne i wyruszyliśmy za miasto gdzie czekali już na nas ciocia z wujem. Wybraliśmy Patyki nieopodal Bełchatowa, jedyne nad czym ubolewam to, że kąpielisko tam jest niestrzeżone, ale jeśli mieliśmy do wyboru to lub zatłoczoną wawrzkowiznę to woleliśmy mieć odrobinę luzu na plaży.
Lena na początku kąpielą zachwycona nie była, ale gdy się oswoiła chętniej chlapała się z tatusiem. Oczywiście najciekawsze były inne dzieci i ich zabawki. Najlepszym kompanem do zabawy w piasku okazał się wujek, który chyba miał równie dużą frajdę z tego jak Lena. Zabawa przeplatana przegryzaniem arbuza i melona, wiedzieliście że ten z piaskiem smakuje znacznie lepiej? Wycieczka pełna wrażeń zakończona drzemką w samochodzie więc chyba możemy odhaczyć kolejny dzień na plus.







A jak minął wasz weekend?

Pozdrawiamy

piątek, 4 lipca 2014

Wybieracie się w dłuższą podróż samochodem z dzieckiem i martwicie się jak to przetrwać? Przedstawiam wam parę gadżetów, które wam to ułatwią.

1.Poduszka/ zagłówek Culto
https://www.facebook.com/EfektCulto?fref=photo
Zapewnia dziecku wygodę podczas snu. My osobiście polecamy produkty marki CULTO. Sami chętnie zasypiamy z ich piłką pod głową ;).

2. Bezpieczny stolik podróżnika Tuluko
http://bezpiecznystolik.pl/stolik_podroznika.html
Bierzemy kredki, kartki, książki lub cokolwiek innego i nie martwimy się, że nie mamy jak porysować. Stoliczek jest odpowiedni dla maluchów od 2 roku życia.

3. Organizer na fotel z okienkiem na tablet Tuluko
http://bezpiecznystolik.pl/organizer_podroznika.html   
W organizer pakujemy ulubione zabawki, bidon, przekąski i wszystko inne co nam potrzebne. Jeśli mamy tablet to zgrywamy dużą ilość bajek czy ulubionych piosenek malucha i puszczamy do upadłego ;)

4. Termoizolacyjna torba z podgrzewaczem samochodowym Beaba
http://www.calydlamamy.pl/akcesoria-do-samochodu/1295-termoizolacyjna-torba-z-podgrzewaczem-samochodowym-beaba.html

Maluch przed drzemką musi wypić ciepłe mleczko? Martwisz się gdzie podgrzejesz słoiczek? Nic prostszego - torba termoizolacyjna pomieści aż 6 butelek lub słoiczków, w komplecie jest również podgrzewacz jedzenia bibcar, dzięki któremu posiłek w 10 minut będzie gotowy do podania.

5. Podróżny zestaw do przewijania b.box
http://www.calydlamamy.pl/praktyczne-gadzety/274-podrozny-zestaw-do-przewijania-bbox.html 
 Przewijanie to często największy problem, ale zestaw b. box nam w tym pomoże. W zestawie znajduje się zmywalna mata do przewijania, a także jest miejsce na mokre chusteczki i pieluchy. Pudełeczko jest nie wielkie więc zajmie nam mało miejsca w i tak już przeładowanym bagażu.

6. Zasłonka przeciwsłoneczna do auta - BenBat
http://www.calydlamamy.pl/podroz-spacer/2991-zaslonka-przeciwsloneczna-do-auta-benbat.html 
 Przede wszystkim chroni nasze dziecko przed szkodliwym promieniowaniem UV. Wykonana z wysokiej jakości materiałów, pasuje do większości samochodów i przede wszystkim nie zasłania dziecku tego co za oknem.

7. Nocnik jednorazowy
https://www.madramama.pl/spacer-i-podroz/2682-nocnik-jednorazowy-tron-czteropak.html
 Jak wszyscy dobrze wiemy ciężko o toalety prze drogach. Więc jeśli twoje dziecko jest już odpieluchowane, lub właśnie próbujecie pozbyć się pampersa, w podróży pomoże wam nocnik jednorazowy. Nie zajmuje dużo miejsca, wypełniony folią więc nic nie będzie przeciekać ani kapać. Wytrzymuje ciężar 30 kg.


Jakie gadżety wam towarzyszą w podróży?

Pozdrawiam

*wpis nie jest sponsorowany 

środa, 2 lipca 2014

Restauracja Buenos Aires w Bełchatowie to miejsce gdzie już niebawem spotkają się mamy blogerki. Czemu wybrałam akurat to miejsce? Bo wiele  w naszym mieście typowych restauracyjek, mdłych i niczym się nie wyróżniających, a energia jaka panuje w Buenos pasuje mi bardziej ;) Tak kolorowego lokalu jak ten stworzony przez Bartłomieja Ziajkiewicza na jednej z najbardziej zakorkowanych ulic naszego miasta nie spotyka się wszędzie. Zapewniam was, że idąc obok na pewno go nie ominiecie bez zauważenia, przyciągnie was muzyka i oświetlenie pod lokalem ;) Jeśli jeszcze ktoś jest fanem latynoskiego jedzenia, to to miejsce jest w sam raz dla niego, na stołach królują nachos czy chili con carne. Nie zapominajmy również o Tequili (+18) ;)





zdjęcia pochodzą ze strony http://www.buenosairesrestauracja.pl/














Lena osobiście sprawdziła czy lokal jest przyjazny dla maluchów i dajemy duży plus ;) nie zraziło jej nawet dotykanie kaktusa. 

Koszula - H&M
Getry - NEXT
Buty- Prezent

Pozdrawiamy i zapraszamy do Buenos ;)

 
© 2012. Design by Main-Blogger - Blogger Template and Blogging Stuff