poniedziałek, 16 września 2013

Chcę poruszyć tutaj dość kontrowersyjny temat, a mianowicie branie antybiotyków w ciąży. Są kobiety, które nawet w zagrożeniu własnego życia nie wezmą w ciąży antybiotyku, bo szkodzi.
Na początku ciąży też wychodziłam z założenia, że nie wezmę antybiotyku. Pierwszy raz na próbę zostałam wystawiona już na początku drugiego miesiąca ciąży gdy dostałam jakiegoś zatrucia pokarmowego, wtedy owszem antybiotyku nie wzięłam. Jednak po antybiotyk musiałam sięgnąć nie wiele później a dokładniej w styczniu, organizm nie był w stanie sam zwalczyć grypy, która sama w sobie była dla małej groźniejsza niż owy antybiotyk. Największy strach ogarnął mnie gdy po pierwszym pobycie w szpitalu w posiewie moczu wyszedł u mnie gronkowiec. Oznaczał on, że jeśli bym wtedy urodziła naturalnie mała mogła nawet umrzeć bo takie małe ciałko mogłoby nie zwalczyć paskudztwa. Gdy siedziałam w gabinecie mojego lekarza przez pół godziny wybieraliśmy odpowiedni lek taki, który nie uszkodził by małej serduszka, wzroku, narządów wewnętrznych, a na który gronkowiec nie byłby odporny. Lekarz był ze mną w 100% szczery jakie co niesie ze sobą zagrożenie i wiedziałam, że każdy lek może zrobić małej krzywdę, ale również nie leczone może ją zabić. Więc tutaj pozostawiam komunikat do przyszłych mam - rozmawiajcie z lekarzem, niech wam przedstawi zagrożenia w obu przypadkach i dokonajcie wyboru, ale pamiętajcie, że często nie leczona infekcja jest dla maleństwa groźniejsza niż antybiotyk.


Zostawiam wam ze zdjęciami z ostatniego spaceru gdy pogoda sprzyjała wyjściu, gdyż dziś jest bardzo deszczowo i zimno, więc siedzimy cały dzień same w domku.










Pozdrawiamy

sobota, 14 września 2013

Po wspomnieniach Aliny doszłam do wniosku, że warto spisać co przeżyłam pod koniec ciąży, w trakcie porodu i po porodzie. Kiedyś może będzie mi dane porównać to z drugim dzieckiem.

Problemy zaczęły się u nas dokładnie w pierwszy dzień świąt wielkanocnych z samego rana, byłam wtedy w 27 tygodniu ciąży, pojechaliśmy na pogotowie z bólem brzucha jak na miesiączkę i plamieniem. Przeleżałam na ocepie łącznie 6 dób, podawali mi sterydy na rozwój płuc u małej, fenoterol na zatrzymanie skurczy, isoptin na zniwelowanie kołatania serca po fenoterolu co niestety nie wiele pomagało, ręce trzęsły mi się do tego stopnia, że mąż musiał mnie karmić. Dostawałam jeszcze luteine i inne leki typu żelazo i furagin, ponieważ wyniki były złe. Dziewczyny dobrze dobierajcie ginekologa bo mój po prostu złe wyniki olał twierdząc, że wszystko w normie. Diagnoza - zagrożenie porodem przedwczesnym, skracająca się szyjka i silna anemia. Wyszłam do domu z 12 tabletkami dziennie, dietą bogatą w żelazo i witaminy C i B12, oraz z zaleceniem oszczędnego trybu życia tzn. leżenie plackiem, chodzenie tylko gdy to nieuniknione. W taki sposób wegetowałam do maja, mąż przynosił śniadania, gotował obiady, sprzątał i przygotowywał pokój dla córeczki, a ja miałam serdecznie dość samotności i siedzenia w domu.
Co rusz musieliśmy zjawiać się na kontrole, sprawdzać u małej przepływy, wagę i milion innych parametrów.
Nie ukrywam, że po pobycie w szpitalu zmieniłam lekarza na najdroższego, a zarazem najlepszego w mieście co pochłonęło nie małe pokłady naszego domowego budżetu.
Na fenoterolu byłam do 1 maja, w międzyczasie zmniejszono mi dawkę o dwie tabletki zamieniając na nospę żeby odciążyć mi serce.Mimo brania dużej ilości leków skurcze miałam co dzień, często nawet regularne przez co musiałam jeździć do ginekologa sprawdzać co się dzieje.
1 maja wzięłam połowę dawki fenoterolu jak zalecał ginekolog i wieczorem już wylądowałam na porodówce gdzie zatrzymali mi po raz kolejny poród choć teoretycznie mogłam już rodzić. Spędziłam wtedy w szpitalu 5 dób z regularnymi silnymi skurczami. Nie robiono mi praktycznie nic prócz mierzenia tętna u dziecka, aż w końcu zrobiłam awanturę podłączyli mnie pod ktg, skurcze minęły i mogłam wyjść do domu.
Przez kolejny miesiąc chodziłam z nieregularnymi skurczami i bólem krocza bo mała bardzo pchała się w dół.

Po kolejnym miesiącu bólu i płaczu wieczorami na porodówkę pojechałam 31 maja z regularnymi skurczami co 3 minuty, do 1 w nocy były już co minutę, a rozwarcia brak! Ostatecznie po 30 h skurczy krzyżowych tak silnych, że mdlałam z bólu, wybrałam cały pakiet dostępnych leków i oksytocyny rozwarcie na 1.5 palca pojawiło się dopiero 2 czerwca o 10 rano a o 14:20 siłami natury po 3 parciach na świat przyszła Lena dwukrotnie owinięta pępowiną. Na szczęście cała i zdrowa dostała 10/10.

Po porodzie dla mnie było strasznie, każde wstawanie groziło mi omdleniem, ostatecznie na korytarzu zemdlałam dwa razy na szczęście mąż mnie złapał. Opiekować małą musiał się mąż, w nocy musiałam być zdana na położne nie chętne do pomocy. Pokarmu nie miałam w ogóle w co nikt nie chciał mi mierzyć więc ściskali mi sutki milion razy dziennie, mała płakała z wielką łaską mi ją dokarmiali, miała lekką żółtaczkę, a ja nie byłam kompletnie na chodzie i wszyscy uparcie mi wmawiali, że to od nacięcia i szycia. Do domu wyszłyśmy w drugiej dobie, mój gin wypisał mężowi opiekę na 2 tygodnie i powoli uczyliśmy się siebie. Mała pierwsze dni przesypiała, a ja mdlałam i wyłam z bólu. Pokarm pojawił się w 5 dobie wraz z nawałem, gorączką i jak szybko się pojawił tak szybko zniknął zupełnie sam.

Podsumowując w ciąży przytyłam 10 kg, dzień po porodzie ubyło 6 kg, a obecnie jestem 2 kg mniej niż przed  ciążą. Rozstępy mam niewielkie na pupie, udach i biuście mimo smarowania dzień w dzień.

6 tygodni po porodzie nadal nie byłam na chodzie co się okazało było to efektem pękniętej kości ogonowej, która pękła przy porodzie i boli do dziś. Zaś w miejscu szycia wyrosła mi ziarnina, którą tydzień później musiał mi lekarz usunąć ze znieczuleniem miejscowych.
Krwawiłam 4 tygodnie po porodzie, po usunięciu ziarniny dostałam okres na kolejny miesiąc !


Pomijając to wszystko jestem szczęśliwą mamą. Lena waży prawie 6.5 kg jak nie więcej, nosi ubranka 62/68 i jest bardzo radosnym i towarzyskim dzieckiem z jednym ledwo przebijającym się zębolem ;) i nie oddałabym tego za nic.

Dla przyszłych mam - każda kobieta jest inna, każda inaczej znosi ciąże i poród, warto walczyć w szpitalu o swoje prawa bo nie wszędzie ich przestrzegają i przede wszystkim ja nie wyobrażałam sobie, że mogłabym rodzić bez mojego męża, który był dla mnie na sali porodowej ogromnym wsparciem, przeciął pępowinę i gdy ja musiałam leżeć na bloku porodowym wiedziałam, że nasza córeczka jest pod najlepszą na świecie opieką swojego taty ;)

Mam nadzieję, że ktokolwiek dotrwa do końca mojego wpisu ;)









Pozdrawiam.

piątek, 13 września 2013

Z racji, że za oknem pogoda coraz gorsza i często deszcz nie sprzyja wychodzeniu trzeba było dzieciu jakoś zorganizować czas w związku z tym w naszym domu zamieszkały nowe zabawki w 100% zaakceptowane przez Lenę ;)






Czym się bawią wasze maluchy?

Pozdrawiamy

wtorek, 10 września 2013

Za nami chrzciny Lenki, które odbyły się w zeszłą niedzielę tj. 8.09.2013r w kościele pw św Stanisława Biskupa Męczennika w Bełchatowie. Zdjęć na tą chwilę jeszcze nie mam, jak fotograf mi wyśle to pokażę ;) Lena msze i chrzest zniosła dzielnie choć jadła przez pół mszy ;) i śliniła się na potęgę więc z moją siostrą, a zarazem chrzestną stałyśmy z pieluchami w razie wu :D W lokalu było zdecydowanie gorzej, ponieważ nie mogła spać. Po powrocie do domu padła ze zmęczenia i przespała do 5 rano.
Uwaga chwalimy się mamy pierwszego ząbka dolną dwójkę!

a teraz zostawiamy was ze zdjęciami sprzed ostatniego wyjścia ;) :



Pozdrawiamy ;)

środa, 4 września 2013

Korzystamy z ostatnich słonecznych dni ;)
Dziecko śpi a mama wygrzewa się na słoneczku z książką ;)






Pozdrawiamy

wtorek, 3 września 2013

Z tygodnia na tydzień obserwuję, że Lena potrafi coraz więcej i coraz więcej dostrzega, a co za tym idzie? Bywa rozdrażniona, niespokojna, płaczliwa. Dużo osób nie wierzy w skoki rozwojowe, ja osobiście obserwując moje dziecko podpisuję się pod tą teorią rękoma i nogami, ponieważ Lena książkowo w danym tygodniu robi się nieznośna, a z napływem kolejnego staje się zdecydowanie spokojniejsze i baaaardzo senna. Dziś jest jeden z dni po skoku rozwojowym i nasza królewna śpi snem nieprzerwanym od godziny 11:30, pisząc to jest godzina 16:30. W międzyczasie zjadła dwie butelki mleka na śpiocha, pouśmiechała się przez sen i kima dalej. Za nami 3 skok.

skoki tydzień po tygodniu :
1 skok – 5 tydzień – wrażenia - Miesiąc drugi życia dziecka
Pierwszy skok zaczyna się już około 5 tygodnia życia, zaraz po ukończeniu pierwszego miesiąca. Jest to moment, w którym nasz noworodek zaczyna się baczniej rozglądać wokół siebie. Wzrok zatrzymuje się na twarzach i przedmiotach, głośne dźwięki wywołują nerwowość, a nawet płacz, także zapach (szczególnie mamy) pełni coraz większą rolę. Zmysły rozwijają się i zaczynają inaczej odbierać docierające do nich wrażenia. To czas, kiedy pojawiają się pierwsze łzy (a nie tylko sam, charakterystyczny, noworodkowy płacz), ale i pierwsze uśmiechy. W tym okresie maluszek potrzebuje spokoju, ograniczenia ilości bodźców, a w przypadku ich nadmiaru – wyciszenia, zwłaszcza przed snem.
2 skok – 7-9 tydzień – wzory - Miesiąc trzeci życia dziecka
Około 8 tygodnia dziecko zaczyna dostrzegać w otaczającym go świecie powtarzające się wzorce: po kąpieli sen, przy takim ułożeniu ciała będzie jedzenie, a światło w tamtym miejscu to czas zabawy. Maluch odkrywa własne dłonie, uważnie je ogląda, próbuje dotykać nimi różnych rzeczy – ruchy stają się coraz precyzyjniejsze – dziecko zaczyna je kontrolować. W tym czasie powtarzający się stale rytm dnia i małe rytuały to najlepsze warunki dla rozwoju maluszka.
3 skok – 11-12 tydzień– niuanse - Miesiąc trzeci życia dziecka
Rodzice wreszcie rozpoznają znaki wysyłane przez dziecko, coraz lepiej je rozumieją, nauczyli się, jak pomóc dziecku zasnąć i jak je zabawiać, a tu przychodzi 11 tydzień i kolejny kryzys: dziecko nie chce jeść, płacze, marudzi, nie daje się uspokoić, a wręcz przeciwnie – im bardziej otoczenie stara się je zabawić, tym głośniej maluch płacze. Dzieje się tak dlatego, że niemowlę zaczyna dostrzegać detale i widzi, że mają one znaczenie. Rozpoznawanie niuansów powoduje, że brzdąc reaguje znacznie silniej na poirytowany głos mamy i zdaje się widzieć to, co do tej pory mu umykało. Staje się też bardziej ruchliwe, przytrzymuje w dłoni podany przedmiot, próbuje go włożyć do buzi. Wiele dzieci odkrywa też własne możliwości wokalne: piszczy, krzyczy, głuży. Starajmy się stymulować malucha mówiąc do niego, proponując do zabawy przedmioty o rozmaitej fakturze, ale dbajmy też o to, żeby jak najmniej było wokół niego nerwowości i gwałtownych zdarzeń.
4 skok – 14-19 tydzień – wydarzenia - Miesiąc czwarty życia dziecka
Ten skok może poważnie dać się rodzicom we znaki, gdyż okres marudzenia poprzedzający go wydłuża się. W tym czasie dziecko zaczyna rozumieć, że z jednych rzeczy wynikają inne, potrafi przewidzieć następne wydarzenia, np. uczy się, że jeśli potrząśnie trzymaną grzechotką, to ona wyda dźwięk, a jak wykona określone ruchy rękoma, to uda mu się ją włożyć do buzi. Umie odepchnąć butelkę, gdy ma dość jedzenia i wyciągnąć dłoń po zabawkę. Coraz lepiej reaguje na otaczające go słowa – rozpoznaje swoje imię, reaguje na pieszczotliwą intonację i śmieszne dźwięki wydawane przez rodziców. Wspólna zabawa z dzieckiem, polegająca na zasłanianiu i odkrywaniu zabawek, pokazywaniu jak coś się łączy, jak za dotknięciem uruchamia się i przestaje działać, jest bardzo rozwijająca.
5 skok – 22-26 tydzień – relacje - Miesiąc piąty życia dziecka
Przełom piątego i szóstego miesiąca to okres, gdy dziecko zaczyna dostrzegać związki między ludźmi. Przestaje uśmiechać się do każdego napotkanego człowieka i dostrzega, że ludzie dzielą się na bliskich i obcych  - stąd nieśmiałość i lękliwość w stosunku do tych drugich. Towarzyszy temu tzw. lęk separacyjny, czyli obawa przed rozstaniem z rodzicami (zwłaszcza z mamą). Ich zniknięcie, choćby tylko na chwilę, z oczu dziecka, wywołuje płacz, może też być przyczyną kłopotów z zasypianiem i częstego przebudzania się w nocy. Dziecko coraz lepiej rozumie też inne relacje zachodzące w otoczeniu – zrzucanie przedmiotów na podłogę, łapanie za łyżeczkę z kaszą, ciągnięcie mamy za włosy – to ważne eksperymenty. W tym okresie dzieci uwielbiają bawić się tym, co jakoś nie pasuje do zabawki, czyli metką. Miłym urozmaiceniem zabawy może być dowiązanie do znanych zabawek nowych elementów.
6 skok – 33-37 tydzień – kategorie - Miesiąc ósmy i miesiąc dziewiąty życia dziecka
To znowu ciężka próba dla rodziców: sprawnie już poruszający się (pełzający czy też raczkujący) maluch, znów domaga się nieustannego noszenia na rękach, płacze (używa różnych rodzajów płaczu i czasem zupełnie świadomie wykorzystuje płacz „dzieje mi się krzywda”, gdy się nudzi, aby na pewno wywołać pożądaną przez siebie reakcję) i nieustannie narzeka. Jednocześnie jest to czas intensywnego rozwoju inteligencji. Dziecko uczy się porządkować świat według kategorii: rozumie, że pies, to nie tylko jamnik babci, ale potrafi też wskazać psa na obrazku; auto może mieć różny kolor, ale należy do tej samej kategorii, ba, nawet zabawkę maluszek umie przyporządkować do aut! Wymaga to jednak sporej pracy i mnóstwa ćwiczeń, w których niezwykle pomocne będzie wspólne oglądanie z rodzicami książeczek oraz zabawa, w czasie której dziecko coraz częściej samo wykazuje inicjatywę.
7 skok - 41-46 tydzień – sekwencje - miesiąc dziesiąty i miesiąc jedenasty życia dziecka
Prawie roczne dziecko wchodzi w nowy etap – sekwencji. Maluch potrafi już nie tylko burzyć, ale i budować, np. wieżę z kilku klocków. Zaczyna dostrzegać powiązania pomiędzy wydarzeniami: gdy schowasz na jego oczach zabawkę, wie, że ona tam jest i po nią sięgnie. Posadzone w krzesełku oczekuje jedzenia, potrafi gestami lub nawet prostym słowem się go domagać. Z coraz większym zdecydowaniem używa słowa „nie” i oczekuje, że jego zdanie zostanie uszanowane. Chętnie bawi się różnymi sorterami i dopasowuje klocki do otworów. Nic dziwnego, że nabycie tak niezwykłych umiejętności musi być okupione wcześniejszym okresem nierównowagi emocjonalnej, kiedy to wydaje się, że dziecko zapomniał wszystkiego, co już umiało.

źródło :  http://www.babyboom.pl/niemowleta/rozwoj/raz_burza_raz_sloneczko_skoki_rozwojowe_w_pierwszym_roku_zycia_dziecka.html

Jakie jest wasze zdanie na ten temat? Obserwowaliście takie zachowania u swoich dzieci?


Pozdrawiamy

poniedziałek, 2 września 2013

Dzisiaj Lenka kończy 3 miesiące. Jak ten czas leci. Z dnia na dzień robi się coraz bardziej pocieszna. Gondola przestała jej pasować bo nic nie widzi. Coraz mniej śpi, a coraz więcej się śmieje. Dziś uparcie próbowała złapać swoje stopy ;) Potrafi obudzić się o 4 rano tylko po to żeby podyskutować do pluszaków. Ma swoje humorki, ale jest dla nas promyczkiem. To co dała nam Lenka nie zamieniłabym na nic innego. Kocham miłością bezgraniczną.

W niedziele chrzest.













Pozdrawiamy ;)

 
© 2012. Design by Main-Blogger - Blogger Template and Blogging Stuff