czwartek, 13 marca 2014

Wiem, że jest marzec. Wiem, że każdy ma inne zdanie. Jednak gdy codziennie czytam bądź słyszę ile to dzieci obecnie choruje to aż mi się słabo robi. Drodzy rodzice myślicie, że to się dzieje samo z siebie, bez powodu? Więc jeśli nadal tkwicie w tym przekonaniu to informuję was, że sami przykładacie do tego rękę.
Od samego początku wyznaję zasadę, że ubieram Lenę względem siebie, a nawet cieniej, ponieważ ja z grona zmarzluchów jestem, sugeruję się również jej karkiem, jeśli jest ciepły to wiem, że jej również jest ciepło. Nie sugeruję się rączkami, które i u mnie i u niej z reguły są zimne bo to totalnie bez sensu.
Więc gdy jest piękne słońce, delikatny wiaterek i + 15 stopni to dlaczego nadal mamy chodzić okutane w zimowe ubrania? Skoro ja zarzucam na siebie samą bluzę, to dlaczego Lena ma być w kombinezonie?

Kombinezon porzuciłyśmy już jakieś 3 tygodnie temu. Nie widziałam żadnych powodów by ją w nim grzać. Temat czapek to u nas temat rzeka - od urodzenia miała zakładane sporadycznie i tylko przy wielkim wietrze. Teraz jest podobnie.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Dlatego, że spacerując z Leną widuję wciąż dzieci w grubych zimowych ubraniach, wielkich wełnianych czapach i zimowych bucikach. Okryte wełnianymi śpiworami lub obszernymi grubymi kocykami. Z dziećmi na placach zabaw jest podobnie, a przecież taki maluch biega, spoci się, przewieje go i choroba gotowa.

Może uznajecie mnie za wariatkę widząc moje dziecko porozbierane, ale mimo wszystko to moje dziecko przez całe swoje życie, ani razu nie chorowało, więc chyba jakiś sens to ma.
Zaledwie wczoraj oglądała kurki z tarasu z dziadkiem w bodziaku, spodenkach i na bosaka. Oczywiście była trzymana przez dziadka na ręku, ale to nie zmienia faktu, że raczej nie zrobiło jej różnicy czy ma bluzę czy nie.

Lepiej jest dziecku, żeby odrobinę zmarzło niż ma się spocić i zostać przewiane.

Więc drogi rodzicu zamiast 'wieszać psy' na innych rodzicach, zastanów się czy sam nie robisz źle.






Pozdrawiamy



wtorek, 11 marca 2014

Dziś chcę wam przedstawić produkty firmy inFavit, które wróciły z nami z Płocka i bardzo żałuję, że nie wpadły w nasze ręce na początku, gdy Lena była maleńka.
Mowa o witaminie D3 i witaminie C. Dlaczego tak bardzo żałuję, że poznałam produkt dopiero teraz? Każdy kto ma malutkie dziecko wie, że noworodek wymaga suplementacji witaminy D3, jest ona przede wszystkim niezbędna do prawidłowego wzrostu kości, ale zapobiega również wielu poważnym chorobom w przyszłości. A po co nam witamina C? Zaczęliśmy ją podawać gdy w okół nas wszyscy zaczęli chorować, chciałam wspomóc organizm Lenki w walce z drobnoustrojami. Oczywiście skonsultowałam to z pediatrą.
Co w takim razie różni produkt firmy inFavit od innych dostępnych na rynku?
Do tej pory stosowaliśmy witaminę D w tzw. kapsułkach twist off, które jak dla mnie są strasznie nie wygodne, większa część zawartości kapsułki lądowała po prostu na moich palcach, a nie w butelce z mlekiem. Infavit ma wygodną w użyciu pompkę, która pozwala na szybkie wciśnięcie odpowiedniej ilości witaminy tam gdzie chcemy.
Wygląda to tak:
www.infavit.pl

W temacie witaminy C było podobnie, stosowaliśmy produkt, który dozowało się po prostu jako kropelki, które leciały z różną częstotliwością. Przy krzyczącej, głodnej Lenie liczenie kropelek nie było super pomysłem, dlatego super trafia do mnie to, że infavit do witaminy C dodał miarkę w formie strzykawki, którą bez problemu można podać dziecku witaminę do buzi. W przypadku Leny nie mamy z tym nawet najmniejszego problemu.
www.infavit.pl

W sprzedaży jest również witamina D3+K (dla dzieci karmionych piersią) z pompką, oraz witaminy dla kobiet w ciąży.
Moim zdaniem jeśli można zwiększyć swoją wygodę, to dlaczego z tego nie skorzystać? Ja na pewno przy kolejnym dziecku nie będę się babrać w witaminach, skoro na już wiem, że na rynku są produkty wygodne w użytkowaniu.

Serdecznie polecamy i pozdrawiamy ;)

piątek, 7 marca 2014

Zbierałam się do napisania tego posta od samego rana, ale wszystko działało przeciwko mnie. W tej chwili Lena zasypia (oby) więc mam chwilę dla siebie i dla was na napisanie tego posta.
W naszej przychodni panuje taki zwyczaj, że po 9 miesiącu, mimo braku szczepienia w tabeli szczepień, trzeba się pokazać z maluchem na standardowy bilans (ważenie, mierzenie i takie tam). My wybrałyśmy się wczoraj więc z takich technicznych to:
Lenka waży - 8.8 kg
Ma 73 cm
Obwód główki i klatki piersiowej po równo 43 cm.
Choć samo mierzenie i ważenie przebiegło bez żadnych przeszkód, tak w gabinecie lekarskim już tak kolorowo nie było. Pominę już fakt, że Lena na pupie sekundy nie usiedzi ( szczególnie w nowym miejscu ) to zniesmaczyło mnie zachowanie samej pani doktor. Nazwiskami tutaj sypać nie będę, bo nie o to mi chodzi.

Samo badanie Leny przebiegło bardzo pobieżnie i widać było po pani doktor wielkie nerwy za to, że Lena nie chce współpracować. Jeszcze żeby tego było mało poprosiłam panią doktor o konsultacje. Dziewczyny ze spotkania w Płocku wiedzą, że obecna tam pani mgr. Małgorzata Marcinkowska stwierdziła u Leny niesymetryczność nóżek. Chciałam to skonsultować z naszą pediatrą, w końcu ona powinna mieć na ten temat jakąś wiedzę, a dostałam dosłownie ochrzan. Szanowna pani nóżek Leny nawet nie dotknęła, a na moje pytanie odpowiedziała, że u dzieci niechodzących to NORMALNE! i nie ma powodów żeby w ogóle ortopedzie tym głowę zawracać. Powiedziałam, że tak niezupełnie Lena jest niechodząca, ponieważ sprawnie porusza się przy meblach i robi po dwa samodzielne kroczki, wtedy usłyszałam, że to nie realne, że takie przypadki to anomalia i że chodzić dziecko zaczyna w 12-13 miesiącu życia. Gorszej bzdury nie słyszałam. Zostałam również zapytana dlaczego przez całe 9 miesięcy nie byłyśmy nigdy na wizycie lekarskiej innej niż bilans w przypadku szczepienia. No dziwne, że dziecko nie choruje nie? Jak można w ogóle tak głupie pytania zadawać? Czy dla pani doktor byłoby lepiej gdybyśmy grzały miejsca w poczekalni na stronie chorej? Ja podziękuje.
Zniesmaczona całą wizytą, tuż po wyjściu z gabinetu udałam się piętro wyżej i zapisałam Lenę na wizytę do ortopedy. Mimo wszystko zdam się na specjalistę w tej dziedzinie.

Zaczynam wręcz tracić wiarę w Polską służbę zdrowia.

Tak z ostatniej chwili to odkryłam u Leny kolejnego ząbka. Kolejną górną dwójkę. W ten oto sposób mycha stała się posiadaczką 4 zębów: dwóch dolnych jedynek i dwóch górnych dwójek.
Więc teraz zostawiam was z moim kasownikiem:










Pozdrawiam i przypominam o rozdaniu na naszym fp.
Kochani na naszym fp na Facebooku ruszyło dziś rozdanie, na które serdecznie was zapraszamy.
Co należy zrobić?


1. Polubić sponsora Mamine.pl
2. Polubić NAS jeśli nadal tego nie zrobiliście.
3. Udostępnić publicznie grafikę tu: https://www.facebook.com/lenka2013/photos/a.490891204359598.1073741828.487122648069787/537254343056617/?type=1&theater
4. Napisać w komentarzu pod grafiką 'Biorę udział'.

Zwycięzcy zostaną wyłonieni w losowaniu.

*Biorąc udział w konkursie, wyrażacie zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez blog Świat Leny oraz stronę Mamine.pl tylko w celu rozstrzygnięcia konkursu
** Promocja nie jest w żaden sposób sponsorowana, popierana ani przeprowadzana przez serwis Facebook ani z nim związana.



Zapraszamy

środa, 5 marca 2014

Postu miało nie być, ale matka się zmobilizowała i zrobiła parę fotek.
Mam na sprzedaż kilka ubranek założonych zaledwie kilka razy pasujące na dziecko w przedziale wiekowym 6-9 miesięcy.
Zainteresowanych proszę o kontakt.
Spodnie h&m rozm. 68


Bluzeczka next 6-9 mscy

Koszula cocodrillo rozm. 68


Bluzeczka Early days rozm. 6-9 mscy

Geterki h&m rozm. 68


Spodnie h&m rozm. 68 (założone dwa razy)


Sukienka no name rozm. 74 ale pasuje już na 68

Pozdrawiam

wtorek, 4 marca 2014

Lenka w niedziele skończyła 9 miesięcy, ale z racji zamieszania wyjazdem do Płocka post powstaje dopiero dziś.
Co się u nas zmieniło przez ten miesiąc? W zasadzie nie wiele, prócz tak ważnych kwestii jak kolejny ząbek, czy pierwsze kroczki. Weszła w etap rozdawania wszystkim cudownych uśmiechów i wyciągania rączek do wszystkich. Jest znacznie bardziej kontaktowa, tylko wszystkim próbuje wydłubać oczy ( nie wiem skąd jej się to wzięło ). Zredukowała trochę czas swojego snu w dzień, ale dzięki temu coraz częściej zdarza jej się przesypiać całe noce co nas niezmiernie cieszy.
Czekam na moment kiedy na dworze zrobi się znacznie cieplej i nasze spacery staną się o wiele przyjemniejsze niż teraz.
Niestety Lenka w wózku musi być ograniczona przypięciem pasów, ponieważ panna stosuje ucieczki i wstawanie w wózku.
Wychodzące ząbki znów spowodowały problemy z jedzeniem, z którym skutecznie walczymy i jest coraz lepiej.
No i jedno z ważnych, w końcu przekonała się do swojego nowego fotelika, jedyne co to po odpięciu pasów od razu zjeżdża pupą w dół co utrudnia jej wyjęcie, ale mam nadzieję, że z czasem przestanie tak robić.
Nie wiem ile waży ani mierzy, ale w czwartek idziemy na bilans to się wszystkiego dowiemy.






Informujemy, że już 7 marca na naszym funpagu rusza rozdanie, na które serdecznie zapraszamy.

Pozdrawiamy

poniedziałek, 3 marca 2014

Kto nas uważnie czyta ten wie, że 1 marca mieliśmy okazję być na spotkaniu mam blogerek w Płocku organizowanym przez Zuzulenka i Ma i Lu. Dziewczyny odwaliły kawał dobrej roboty.

Z racji, że Bełchatów nie leży w sąsiedztwie Płocka to wyjechaliśmy koło godziny 9, na szczęście droga minęła bez większych przygód i płaczu ze strony Lenki.

Płock przywitał nas niestety znacznie gorszą pogodą niż była rano w Bełchatowie, ale to nas nie zniechęciło ;)
Spotkanie odbywało się w restauracji Estera. Jak oceniam samo spotkanie? Na wielki plus! Fajna atmosfera, dużo śmiechu i bardzo rodzinnie. Lena od razu zaczepiała dzieci.
W czasie gdy mama spędzała miło czas przy kawie z dziewczynami, Lena spacerowała z tatusiem po Płocku (Mój mąż zazdrości wam idealnego miejsca do spacerów wzdłuż Wisły i na pewno jeszcze tam wrócimy).

Żeby nie było, że tylko siedziałyśmy i kawkę spijałyśmy to działo się naprawdę dużo.
Pani Irmina Białecka opowiedziała nam o kosmetykach firmy Nantes.
Pani mgr. Małgorzata Marcinkowska opowiedziała nam o wadach postawy. Przeprowadziła indywidualne konsultacje za co bardzo dziękujemy, ponieważ obejrzała również Lenkę. Zaprezentowała nam również zdrowe krzesełko firmy Entelo



Dziewczyny z salonu Uciecha zaprezentowały nam jak prawidłowo dobrać i zakładać biustonosz. 
Z każdego pokazu wyniosłam coś nowego, kosmetyki Nantes szczególnie obdarzę uwagą, ponieważ robia 'dobrą robotę'.
Wszystko bacznie obserwowała i rejestrowała Happy TV.



Na spotkaniu były:

Zuzulenka
Ma i Lu
Matka m&m
MamaLoliPoli
Testowane na dzieciach
 Czym zająć malucha?
Mama mniej zapracowana
Miagioianellavita
Panienka Anna
I.Like.Myself
Mamą po raz trzeci
Kocimięta
Zapisane chwile
Mama bloguje

Bardzo miło było nam was poznać.

Do domu oczywiście wróciliśmy z torbami prezentów, za które bardzo dziękujemy sponsorom.

O nich na pewno jeszcze nie raz przeczytacie!

Tutaj macie intro z naszego spotkania: TU

Chcę tutaj również podziękować mojemu mężowi za to, że stanął na wysokości zadania i w 100% zajmował się Lenką.

*parę fotek jest autorstwa dziewczyn będących na spotkaniu, z góry przepraszam, że nie podlinkowane.

Pozdrawiamy








 
© 2012. Design by Main-Blogger - Blogger Template and Blogging Stuff