czwartek, 8 maja 2014

Szum w okół GENDER

18 komentarzy:
 
źródło:otwartynabiznes.pl



 Ostatnio na spacerze po deptaku w samym centrum miasta natknęliśmy się na ludzi zbierających podpisy pod petycją. Wielki plakat z roznegliżowanymi starszymi mężczyznami głoszący 'Stop Pedofilom!'. No dobra, ale o co się rozchodzi? Podchodzi do nas chłopak i pyta czy podpiszemy petycje przeciwko gender w szkołach ( o ile da się je narzucić ). A tak serio o co chodziło? O wczesnoszkolną edukację seksualną. Grunt to odpowiednie dobory słów. Ja rozumiem, że oni są przeciwni, ale zrównać pod tym samym hasłem pedofilii, gender i edukacje seksualną? Domyślam się, że chcieli w ten sposób wpłynąć na osoby, które nie wiele na ten temat wiedzą widząc takie slogany na pewno podpiszą.
Zapytałam co do szkół ma gender to przeczytano mi fragment ustawy o edukacji seksualnej podkreślając to co tam niby najbardziej szokującego. Liczyłam, że skoro zbiera podpisy to ma w tym temacie coś więcej do powiedzenia. Gdy tylko powiedziałam, że nie jestem przeciwna uciął temat, szukał jeszcze tylko poparcia w oczach mojego męża, ale nie znalazł.
Ów chłopak bardzo podkreślał edukację w wieku 0-4. No bo tak jeśli ktoś weźmie do żłobka moją niespełna roczną Lenkę powie jej, że ma się tu czy tu dotykać bo będzie przyjemnie powie jej, że to się nazywa masturbacja to Lenka na pewno zrozumie i posłucha. Nie ukrywam, że rozbawiła mnie ta cała sytuacja. Dość, że chłopak nie potrafił powiedzieć nic od siebie, skoro już zbiera takie podpisy to niech ma na ten temat jakieś własne zdanie.
Program edukacyjny wcale mnie nie dziwi skoro ciąże pojawiają się już u 9 latek to chyba mamy poważny społeczny problem i warto by wprowadzić poważny system uświadamiający czyli edukację seksualną w miarę wcześnie. Owszem nie jestem za tym by takowych informacji udzielał dzieciom ksiądz czy pani ucząca sztuki, a dorabiająca sobie takimi zajęciami. Ważne jest by takie zajęcia prowadziły odpowiednio przeszkolone pod tym kątem osoby. Mimo to wiem, że jest to potrzebne i pewnie nie jedna osoba się  ze mną pod tym względem zgodzi. Nie zdziwię się jednak jeśli ustawa przez takie petycje nie przejdzie, ponieważ nadal wiele osób nie czyta, nie dowiaduje się, a słysząc tak skrajne hasła na bank podpisze. Weźmy taką babcie, która ma wnuczęta w wieku wczesnoszkolnym i zobaczy taki plakat to sama do owego chłopaka podleci i spyta gdzie podpisać.

A jakie jest wasze zdanie na temat edukacji seksualnej w szkołach?

18 komentarzy:

  1. Edukacja seksualna leży i kwiczy... O ile mnie edukowała w szkole pani od biologii (czyli moim zdaniem strzał w dziesiątkę), o tyle moją kuzynkę uczyła katechetka.
    Nie wspomnę już o tym, że to rodzice powinni być pierwszymi osobami, które poinformują dzieci o pewnych niuansach. U mnie właśnie tak było. Ale wiem, że wielu dorosłych robi z seksualności temat tabu... Smutne, bo potem dzieciaki szukają informacji w internecie, a jak się to kończy to wszyscy wiemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie uczyła pani od sztuki która wymachiwała na zajęciach słoneczkiem unicefu i tyle z tych zajęć szło zapamiętać. Niestety taka prawda, że rodzice zazwyczaj unikają tematu, a potem jest płacz, że dziecko ma dziecko.

      Usuń
    2. U nas w podstawówce z tego co pamiętam była to pani od religii więc oczywiście mówiła nam jakie to czy tamto jest złe i jakim to jest wielkim grzechem sex przed ślubem prezerwatywy itp. Później była to pani od biologii więc było ok. W ostatnich czasach mojej edukacji z pani od biologi wyszła pani od wos-u która była dojrzała wiekowo i też uświadamiała nas cóż podobnie jak pani katechetka.

      Usuń
    3. Czyli większość z nas ma podobne wspomnienia z tych zajęć

      Usuń
  2. I dlatego zawsze trzeba czytać, co się podpisuje :)
    Ciekawe rzeczy dzieją się na tych Twoich spacerach haha rozbawiła mnie Twoja historia, bo mam podobne zdanie, ale z drugiej strony przerażające jest to jak bardzo ludzie są nieświadomi, jak ważne jest wychowanie seksualne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. musisz częściej po mieście spacerować :P

      Usuń
  3. Ja bym na państwo i nauczycieli za bardzo nie liczyła w tak ważnych kwestiach jak nauczanie seksualne. Nadeszły czasy, gdzie najbardziej odpowiednimi osobami są rodzice - czyli osoby, którym dziecko ufa i przy których będzie się mniej wstydziła o tym rozmawiać niż przy szerszym gronie rówieśników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co nie zmienia faktu, że dobrze by było gdyby była przez szkołę przekazana jakaś teoria na temat, np. antykoncepcji

      Usuń
  4. Ja zajęć tego typu nawet nie pamiętam. Na szczęście nie były prowadzone przez katechetkę czy księdza. Na pewno nic konkretnego tam nie mówili.

    Za to najlepiej pamiętam filmy, które puszczała nam nauczycielka w-fu w liceum. (mało kto chętnie ćwiczył) Mieliśmy film o problemach młodych rodziców, czy np. o tym jak ważny jest kwas foliowy w ciąży ;)

    A o miłości, związkach itp najlepiej i najpiękniej mówił ksiądz na zajęciach religii w liceum ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super, że masz miłe wspomnienia ;)

      Usuń
  5. hmmmm chyba na prawdę Wam nie wytłumaczył przeciwko czemu jest ta petycja. Mówisz o edukacji seksualnej i skutkach jej braku czyli mam na myśli Twoje stwierdzenie, że "dzieci mają dzieci". Czy nauka masturbacji małych dzieci to normalne? Dotykanie się nawzajem w szkole? Poczytaj wiadomości o zachodzie, gdzie takie rzeczy się dzieją i są to przymusowe zajęcia pod groźbą kary. Dzieci są ciekawe, a dotyk może być przyjemny. Właśnie dlatego moim zdaniem więcej dzieci pójdzie dalej z ciekawości. I "słoneczko" nie będzie tylko w gimnazjum, a już w podstawówce.
    Ja nie chciałabym, żeby mojemu mojemu dziecku ktoś opowiadał, że małżeństwo i rodzina to jedno z wielu rozwiązań, że można mieć dziewczynę zamiast chłopaka i na odwrót. Czy nie uważacie, że dzieci są za bardzo podatne na to co się wokół nich dzieje? Że siąkną wszystko co im się powie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzisz, że żyjemy w takim kraju, w którym można nasze dzieci do czegoś przymusić? Nie popadajmy też w skrajności. Czy lepiej twoim zdaniem jest tak jak teraz, że tej edukacji nie ma praktycznie w ogóle? Owszem dzieci siąkną, ale też wynoszą z domu jakieś wzorce. Ja nie jestem przeciwna tłumaczeniu, że można być innej orientacji seksualnej, wolałabym żeby ktoś wytłumaczył mojemu dziecku, że jeśli wybierze inaczej to nie jest to nic złego, a nie że będzie piętnowane przez społeczeństwo.

      Usuń
  6. Zgadzam się z tymi którzy nie chcą edukacji seksualnej w szkole i tym bardziej w przedszkolu. Wiedza na ten bardzo osobisty temat powinna być przekazywana przez jedyne osoby w pełni odpowiedzialne za dzieci - czyli rodziców. Oni najlepiej znają wrażliwość swojego dziecka i wiedzą kiedy i w jakiej formie można z młodzieżą o tym rozmawiać. To jest przecież ograniczenie praw naturalnych i konstytucyjnych do wychowania dzieci po swojemu jeśli ktoś z zewnątrz, według jakiejś matrycy, wkłada do głów informacje, które nie są akceptowane przez dużą część polskiego społeczeństwa. Modele planowania rodziny są różne i są to kwestie na tyle ważne, że nie mogą być narzucane przez państwo. W Niemczech rodzice którzy nie zgadzają się na posyłanie dzieci na zajęcia z seks edukacji są aresztowani:
    http://www.rp.pl/artykul/624774.html
    Nasza kultura tak mocno przesiąkła seksem dla przyjemności, bez zobowiązań i odpowiedzialności, że powinniśmy właśnie dzieci chronić przed tym, a nie zaciekawiać je czymś na co jeszcze mają czas i co prowadzi do niechcianych ciąż i aborcji. Takie parcie na edukację seksualną w Anglii doprowadziło do obniżenia się wieku inicjacji. Czy chcąc być tacy nowocześni nie działamy na korzyść pedofilów, którzy też domagają się uznania ich za orientację seksualną:
    http://www.fronda.pl/a/pedofile-pozyskaja-dlugofalowe-korzysci-z-wprowadzenia-do-szkol-nowego-projektu-seks-edukacji,36007.html
    Przy okazji, zdrowy rozum podpowiada mi, że jest tylko jedna orientacja - heteroseksualna, a wszystko inne to psychiczne czy genetyczne zaburzenia od normy i tego będę uczył swoje dzieci i nie chcę żeby ktoś jak za komuny wtłaczał im do głowy jedynie słuszną, poprawną politycznie, wizję.
    To generalny spór o wartości i moralność, w którym możemy kierować nasze dzieci w stronę pięknego seksu wynikającego z miłości i służącemu jednoczeniu rodziny, albo pustego seksu, służącemu zaspokajaniu swoich egoistycznych potrzeb przerabiającego nasze pociechy na mięso rodem z Warsaw Shore.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem rodzice znają lepiej wrażliwość swoich dzieci, ale jak nakłonić rodziców do rozmów z dziećmi? Nie każdy jest tak otwarty, większość unika tematu jak ognia. Sytuacja w tym temacie zaczyna się zmieniać sama niedawno polecałam książkę na ten temat, ale niestety nadal jest to temat tabu i dzieci uciekają do internetu gdzie niestety rzadko możemy znaleźć piękną definicję seksu z miłości itd. Seks w internecie jest wynaturzony, zresztą nie tylko w internecie wystarczy właśnie włączyć sobie wspomniane Warsaw Shore.

      Usuń
  7. Edukujmy więc rodziców, a nie dzieci. Pokazujmy jak im jak wyedukuje ich dzieci internet jeśli oni sami tego nie zrobią. Ale na litość boską, nie oddawajmy tego pola w ręce urzędników, finansowanych przez różne lobby edukatorów itp. Zastanówmy się odpowiedzialnie jakie efekty i jakie kierunki lansuje edukacja seksualna typu A, a jakie typu B i dajmy wolnym ludziom decydować o losie swoich dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam tekst tej ustawy i nic tam nie było o przymusie, nie patrzyłam na to jak to wygląda obecnie w innych krajach i mam nadzieję, że w Polsce tak się nie stanie. Napisałam o tej ankiecie głównie dlatego jak została ona przeprowadzona.

      Usuń
  8. Zawsze można trafić na gorzej przygotowanego wolontariusza. Wiadomo, że lepiej by było dla tej istotnej sprawy żeby człowiek, z którym rozmawialiście stanął na wysokości zadania. Nie warto się na nim skupiać, a na problemie, który jest ciekawy.
    Co do przymusu to przypominam, że jest coś takiego jak obowiązek szkolny i jak widać po stanowisku Rzecznika Praw Obywatelskich ma on mieć nadrzędne znaczenie nad prawem do wychowywania dzieci zgodnym z poglądami i wartościami rodziców:
    http://mamaitata.org.pl/
    Widać też po tym, że prawo europejskie ma coraz większe znaczenie i stawiane jest ponad naszym prawem. Gdzie więc tu suwerenność?
    Dziękuję za kulturalną dyskusję na tak drażliwy temat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również dziękuje za pokazanie też drugiej strony problemu. Mogłabym olać temat ponieważ Lena jest malutka, ale nasze obecne decyzje będą również respektowane gdy ona będzie w wieku szkolnym. Liczę na to, że nigdy nie dojdzie do tego, że nasze dzieci będą do czegokolwiek zmuszane. Pozdrawiam

      Usuń

 
© 2012. Design by Main-Blogger - Blogger Template and Blogging Stuff